"1.
I say, ‘I am fat.’
He says ‘No, you are beautiful.’
I wonder why I cannot be both.
He kisses me
hard.
2.
My college theater professor once told me
that despite my talent,
I would never be cast as a romantic lead.
We do plays that involve singing animals
and children with the ability to fly,
but apparently no one
has enough willing suspension of disbelief
to go with anyone loving a fat girl.
I daydream regularly
about fucking my boyfriend vigorously on his front lawn.
3.
On the mornings I do not feel pretty,
while he is still asleep,
I sit on the floor and check the pockets of his skinny jeans for motive,
for a punchline,
for other girls’ phone numbers.
4.
When we hold hands in public,
I wonder if he notices the looks —
like he is handling a parade balloon on a crowded sidewalk;
if he notices that my hands are now made of rope.
5.
Dear Cosmo: Fuck you.
I will not take sex tips from you
on how to please a man you think I do not deserve.
6.
He tells me he loves me with the lights on.
7.
I can cup his hip bone in my hand,
feel his ribs without pressing very hard at all.
He does not believe me when I tell him he is beautiful.
Sometimes I fear the day he does will be the day he leaves.
8.
The cute hipster girl at the coffee shop
assumes we are just friends
and flirts over the counter.
I spend the next two weeks
mentally replacing myself with her
in all of our photographs.
When I admit this to him
we spend the evening taking new photos together.
He will not let me delete a single one of them.
9.
The phrase “Big girls need love too” can die in a fire.
Fucking me does not require an asterisk.
Loving me is not a fetish.
Finding me beautiful is not a novelty.
I am not a fucking novelty.
10.
I say, ‘I am fat.’
He says, ‘No. You are so much more’,
and kisses me
hard."
~Rachel Wiley
[Widzisz tą istotkę. Młoda, śliczna kobieta. Jedyną jej wadą jest mniejsza lub większa nadwaga. Osóbkę bombardowaną przez media mówiące że jest zupełnie inaczej. Wiadomości które mówią że jest nieatrakcyjna, że jakakolwiek ilość tłuszczu jest wadą, które mówią że jest musi być wychudzona żeby być piękną. Za każdym razem patrzy w lustro nie widzi że jest śliczna, jedyne co dostrzega to grubego, paskudnego potwora. Więc zaczyna szukać sposobów na zmianę, niektórych drastycznych. Wywołuje wymioty, bierze tabletki, głodzi się. W końcu dostrzega że to co robi to zaburzenie odżywiania, więc próbuje to zmienić. Zaczyna normalnie jeść, może trochę więcej, ponieważ przez ostatni czas się głodziła, co pobudziło jej apetyt. Kiedy wreszcie jest pełna czuje się dumna że zdołała pokonać swoje zaburzenie. Jednak po wszystkich tych posiłkach czuje jak przybiera na wadze. Więc wraca do łazienki, gdzie od nowa zaczyna swój rytuał, ponieważ panicznie boi się z powrotem czuć się nieatrakcyjną. Znów wraca w to samo miejsce, chociaż tego nie chce, nienawidzi. I mimo że nie chce zabijać samej siebie po kawałeczku ponownie jest w tym miejscu.]
Jestem jedną z tych dziewczyn, więc nie trudno mi to pisać. Nie jest to też kawałek hipokryzji w kapsułce. Wszystko co teraz mówię, mówię szczerze z głębi serca, tak jak to powinno być powiedziane. Czy jestem szczęśliwa? Bywam naprawdę szczęśliwa, ale często zdarzają mi się przepłakane noce lub deszczowe dni. Kiedy mam ochotę zamknąć się w pokoju i krzyczeć. Krzyczeć jak bardzo nienawidzę tego świata, własnego życia, swojego wyglądu, wszystkiego co dotyczy mnie. Dni kiedy słyszę jedynie "to nie powód do smutku", "przestań marudzić", "wymyślasz". I wtedy wiem że nikt mnie nie zrozumie, bo nie mam prawa być smutną, przez to co doprowadza mnie na skraj załamania, przez coś, co wiele razy było wytykane, nie mam prawa, bo tak naprawdę nic mi nie jest. Nie mam prawa nawet jeżeli wysiadam psychicznie, nawet jeżeli jestem tak zmęczona że mam ochotę jedynie zniknąć. Ale ktoś, kto tego nie przeżył nie zrozumie chociażby panicznego strachu o stracenie kogoś. Bo w końcu pojawi się ta lepsza, ładniejsza, zgrabniejsza.
Jestem jedną z tych dziewczyn, których jest wiele na całym świecie. I znaczna większość "z nas" ma niską samoocenę, rozbitą na tysiąc kawałków, która jest niczym porcelana zrzucona z wysokości. Okropne jest to że sami wyrządzamy sobie krzywdę, że ludzie potrafią zwyzywać drugiego człowieka tylko z powodu jego wyglądu, nie wiedząc o nim tak naprawdę nic. Moje serce pęka za każdym razem kiedy widzę jak jakiś idiota obraża dziewczynę: bo jest za gruba, za chuda, zbyt niska, za wysoka, ma krzywy nos, albo zęby. Robi jej okropną krzywdę, nie tylko chwilową przykrość. Starają się usprawiedliwić to "próbą zmotywowania do działania", a tak naprawdę to jest ostatnim co to robi, to niszczy psychicznie i zostawia okropne blizny, które są później przez całe życie. Zwłaszcza jeżeli to się zdarzyło w miejscu publicznym, wtedy to jest upokorzenie. Taka krzywda nie należy się nikomu, poza tymi, którzy sami ją wyrządzają. Szacunek należy się każdemu, a jeżeli nie podoba Ci się wygląd danej osoby, nie patrz. Sypiać z nią nie musisz, ale doprowadzanie do stanu gdzie wstydzi się odezwać lub doprowadza się to wyniszczenia jest niedopuszczalne.
Jest mi przykro, kiedy widzę jak fajna dziewczyna, jest piętnowana z powodu swojej tuszy. widząc, słysząc pewne komentarze, do oczu napływają mi łzy. Nie dlatego że ta dziewczyna jest, jaka jest. A przez głupotę (Niestety, nie da się tego inaczej nazwać.) społeczeństwa. Nie rozumiem jak można być tak pustym, żeby obrażać innych ludzi. Czy to że ktoś jest inny, jest dla was równoznaczne z tym że nie ma uczuć lub jest gorszy? Jeżeli tak to jedynie świadczy o tym iż być może właśnie Ty drogi czytelniku, jesteś mało inteligentny.
A teraz zastanówcie się, dlaczego tak łatwo oceniać wam takie osoby, bo w wielu przypadkach to nie ich wybór. każdy chce być piękny, szczupły i kochany. Myśli należą do was, ale proszę, przemyślcie swoje słowa zanim kogoś obrazicie, urazicie lub zniszczycie jego psychikę.A jeśli śmiejesz się z innych osób, niezależnie od powodu tej sytuacji czy to ów wspomniana otyłość, czy brak urody modelki, czy niepełnosprawność, czy po prostu widzimisię, to brawo. Gratuluję Ci dobrej zabawy i inwencji, ale pamiętaj wszystko co dajesz innym, wraca do Ciebie z podwójną siłą. Nawet jeżeli Ty sam jesteś piękny, śliczny, zgrabny. Nikt nie obiecał że Twoje dziecko lub ktoś Ci bardzo bliski taki będzie. Wtedy dowiesz się co to znaczy, a jak mówi piękne przysłowie 'Nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku...' Resztę sobie dopowiedzcie.
Szczera prawda.
OdpowiedzUsuńDoskonale wiesz jak ja narzekam, dobrze się znamy, przyjaźnimy, więc nic w tym dziwnego.
Masz rację, że może trochę przesadzam, ale nie uważam się ani za szczupłą, ani za grubą, jednak w Polsce dołujące jest to, że taka ja, nie może sobie łatwo kupić ciuchów. I jak tu nie mieć kompleksów!? Wszystko jest szyte na chude, niektóre wręcz o anorektycznej budowie ciała dziewczyny.
Może my obie przesadzamy? Może po prostu musimy się ostro wziąć za siebie i uda nam się osiągnąć to, czego chcemy? Kiedyś na pewno.
Jedno jest pewne, co do wszystkiego masz racje i w dużej mierze tyle zakompleksionych dziewczyn zawdzięczamy naszemu kochanemu społeczeństwu.
Może nie mam niewiadomo jakiej nadwagi, ale przy szczupłych i wysportowanych dziewczynach z mojej klasy, boję się czasem wykonać jakiś ruch żeby ktoś (tak jak to miało miejsce kiedyś) nie powiedział mi, że jak idę to się podłoga trzęsie.
Dodam jeszcze, że każdy jest piękny na swój sposób. Nie liczy się sam wygląd, lecz charakter. Tego się wszystkie trzymajmy ;)